• Rosyjski październik, czyli 52 sposoby na przełamanie bariery językowej

    Wylądowaliśmy na lotnisku w Astanie o 7:30 rano. Chłodny październikowy Kazachstan. Zaczęło się od pytania o karteczkę migracyjną. Udało się z angielskim – strażnik graniczny poliglota. Potem pytanie o drogę. Znów udało się z angielskim. Zapytani młodzieńcy władali nim na poziomie „nieco”. Gdy przyszła pora na zamawianie śniadania, rozmawiania w hostelu, kupowania czegokolwiek… zaczęła się dla mnie jazda bez trzymanki. 3 tygodnie prawie całkowitej immersji, gdy musiałam mówić, by przeżyć (albo po prostu płacić tyle co normalni ludzie, a nie turyści).

    Read More