Cele Luty 2017 & Materiały do DELE

Idzie luty, podkuj buty! A ja za to robię liste celi na ten miesiąc. Tego rodzaju post będzie tutaj co miesiąc, bo…. cele są motywujące, można je odhaczać, albo sprawić sobię słodką nagrodę za ciężką pracę :)! No to wyciągam listę i spisuję!

Przyznaję, że po raz pierwszy przeczytałam o tym wyzwaniu na jednym z moich ulubionych blogów językowych Lindsay Does Languages (naprawdę bardzo lubię tego bloga! Jeśli uczysz się angielskiego, koniecznie tam zajrzyj). Oglądanie filmików Lindsay jest niebywale motywujące i daje mi ten pozytywny zastrzyk energii do działania.

Sam pomysł, żeby spisywać cele krótkoterminowe jest super! Żeby wejść na Mont Everest, trzeba wcześniej zacząć chodzić po mniejszych pagórkach – i po to właśnie są cele krótkoterminowe!

Jak minął styczeń?

Nie uczyłam się intensywnie, a jednak sporo czasu spędziłam na przemyśleniu kwestii przygotowania do egzaminu Dele, np. na stronie instytutu Cervantesa przeczytałam wymagania, formułę egzaminu, sprawdziłam daty, logistykę, zrobiłam test próbny, a nawet dwa.

[Wprawdzie ten post znalazłam już dużo później, lecz najważniejsze odpowiedzi na pytania świetnie opisała Olga NIna na swoim blogu – link].

Przede wszystkim zaczęłam szukać formuły, która najlepiej mi odpowiada w nauce języków. Pierwszy wniosek jaki mi się nasunął to potrzebuję motywacji!

W ramach automotywowania, zapisałam się na tygodniowy kurs intensywny w Hiszpanii już w marcu! 

Strasznie, strasznie się z tego powodu cieszę, a jednocześnie boję. Już pierwszego dnia rano będzie test kwalifikacyjny do grup i oczywiście chcę go zdać na poziom B2. Biorąc pod uwagę, że od maja 2016 roku uczę się hiszpanskiego tylko samodzielnie, jestem bardzo zmotywowana. Przeglądam wymagania na ten poziom (wg Dele) i postanowiłam luty potraktować ambicjonalnie i uczyć się codziennie. Oczywiście o tym kursie na pewno powstanie oddzielny wpis!

(Oczywiście, ta wiedza i tak mi się przyda później. Przecież chcę zdawać certyfikat na tym poziomie!)

Skąd ten pomysł?

Kurs wybrałam trochę pod kątem – za dużo pracuję, potrzebuję urlopu. To może gdzieś gdzie jest cieplej i jest morze… Hiszpania nasunęła się sama. Sprawdziłam co lata z Kolonii tanio nad hiszpańskie wybrzeże i wyszła Málaga. Po zaciągnięciu języka u osób, które tam były/mieszkały upewniłam się, że to dobry pomysł. Znalazłam szkołę i … już. Kurs jest intensywny. Obejmuje 25 godzin w tygodniu + 5 godzin z nauczycielem. Zostanę także na weekend, w który nie ma zajęć. Gdyby ktoś z Was był 20-26 marca w Maladze, koniecznie napiszcie mi maila :)! Zakwaterowanie będę mieć u jakiejś rodziny. Choć osobiście lubię mieć własne cztery kąty, to uznałam, że w imię wyższych celów wezmę byka za rogi. Dla rozwoju mojego języka lepiej będzie, jeśli będę mówić dużo nie tylko w szkole, ale i w domu.

Cele na luty #clearthelist

  1. Przerobienie 1,2,3 testu z ksiązki B2 Dele
  2. Powtórki z gramatyki, która się pojawi w tych testach
  3. Powtarzanie zgodne z interwałem 0-2-5-9-15. Codziennie wg mojego kalendarza (link)
  4. Zorganizować minimum 1 konwersacje po hiszpańsku w tygodniu (np. Mundo Lingo Exchange w Kolonii, lub Se habla Español w Gdansku)
  5. Przeczytać i przerobić 3 teksty z książki „El griego que pinto Toledo” (ćwiczenie fonetyki, słownictwo, aktywne)
  6. Zrobić  4 testy kompetencji z internetów (np. do szkoły językowej) i nauczyć się błędów z nich.
  7. Powrót do Glossiki w drugiej połowie lutego (niezbyt intensywny, godzina dziennie)

Dla mnie to nieco ambitnie, zwłaszcza, że 8 godzin spędzam jednak w pracy,a 2 weekendy w tym miesiącu mi wypadną. Niemniej, będę się starać!

Materiały do DELE

Dotąd chyba jeszcze nie opisywałam moich materiałów zbyt dokładnie, skorzystam z okazji. Nie ma ich zbyt dużo.

Aktualnie uczę się ciągle z tych samych 4 pozycji + Internet. Kupowałam je trochę na raty przez cały zeszły rok, ale np. do drugiej sięgnęłam dopiero teraz.

  1. Luis Aragonés, Ramón Palencia, Gramática de uso del Español. Teoría y práctica. Con solucionario B1-B2. Absolutnie uwielbiam tą książkę. Kosztowała ok. 118 zł w księgarni językowej (Gdańsk-Wrzeszcz, Dmowskiego) i nie żałuję ani złotówki wydanej na tę książkę. Jeśli twój hiszpański jest na niższym poziomie, możesz też poszukać jej czerwonej wersji A1-C1. Po przekartkowaniu, mnie się ta czerwona wydała za łatwa. Pierwsze rozdziały były naprawdę proste, z rysunkami i nie za dużą ilością tekstu. Stopniowo stawała się coraz trudniejsza. Moja niebieska wersja ma ten sam poziom od początku do końca. Gramatyka jest napisana po hiszpańsku, co mi bardzo odpowiada. Ćwiczenia mają odpowiedzi. Ta książka najbardziej przypomina słynną angielską Grammar in Use Murphy’iego. Uczę się z niej regularnie odkąd zaczęłam Wyzwanie Poliglotki w listopadzie (link). To pozycja, w którą naprawdę warto zainwestować.
  2. B2 Dele, nuevo. Preparación al Diploma de Es pañol Nivel B2. Pilar Alzugaray, Maria José Barrios, Paz Bartolomé. To po prostu zestaw testów. Jest ich dokładnie 7, są podzielone na kategorie tematyczne zgodne z wymogami do certyfikatu. Oczywiście można je zrobić i sprawdzic jakby się zdało na sam koniec przygotowań. Ja traktuję je także jako podręcznik. Na początku po prostu robię część testu np. czytanie lub słuchanie, sprawdzam czy mieszczę się w czasie i na ile punktów sobie poradziłam. Sprawdzam odpowiedzi. Następnie traktuję te materiały jak zwykły podręcznik i uczę się rzeczy, których nie rozumiem, robię notatki, doczytuję, staram się to jakoś użyć lub poszukać w internecie innych ćwiczeń. Powtarzam gramatykę, która mi umknęła lub której nie znam (wtedy sięgam po książkę do gramatyki). Ponieważ przerabiam je dość dokładnie, celem na ten miesiac są tylko 3 testy. Minus – ta książka nie ma odpowiedzi. Należy je oddzielnie dokupić. Kiepskie rozwiązanie, zwłaszcza, że nie jest to tania pozycja. 
  3. El griego que pintó Toledo, Sonsoles Gómez Cabornero, Pons. Zestaw opowiadań związanych z kulturą hiszpańską na poziomie B1-B2. Ponieważ nie mam podręcznika, a potrzebuję uczyć się nowych słów, wyrażeń itd. korzystam z tej książki. Kupiłam ją w niemieckiej księgarni i szczerze mówiąc jakakolwiek inna tego rodzaju też, by mi odpowiadała. Do książki jest płyta. Od słuchania zwykle zaczynam, potem staram się wynotować o czym ten tekst jest na ogólnym poziomie rozumeinia tekstu. Dopiero potem czytam. A dopiero na samym końcu sięgam po słownik. Nagrań słucham sobie czasem też w kolejce, w drodze do pracy. Na początku trochę się z nią męczyłam, bo była za trudna. Po zakończeniu listopadowego wyzwania, nieoczekiwanie okazało się, że rozumiem znacznie więcej. Wg mnie to raczej poziom B2 lub B1+. Koszt ok. 7 euro.
  4. Mark Davis, Frequency Spanish Dictionary. – słownik hiszpańskiego wg częstotliwości występowania słów. Pewnie napiszę o nim oddzielny post, niemniej kiedy nie chce mi się uczyć, to przed snem uczę się minimum 15 słów z tego słownika. Koszt: nietania, cos około 100 zł. Kupione na ebay.
  5. Internety. Już w listopadzie pisałam o tym, jak przestawiłam swój telefon i fejsbóka na hiszpański. Na bloglovin’ (gdzie też, możesz śledzić mojego bloga) znalazłam też kilka fajnych blogów po hiszpańsku zgodnych z moimi zainteresowaniami. I tak w codziennych chwilach prokrastynacji, przeglądam blogi, natrafiam na fajne wyrażenia, staram sie od razu zrobić zrzut ekranu, albo zanotować je gdzies i po południu wynotowuję sobie te napotkane słowa. Fejsbókowe grupy też są niezłym źródłem ciekawych słów i wyrażeń, zwłaszcza te z komiksami albo żartami. Koszt: nic.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mam wrażenie, że ten post jest przydatny tylko dla mnie, ale… co w tym złego :)? Jeśli jednak to czytasz, to zołzowato dodam – że mnie też motywują ludzie, którzy się uczą, kiedy ja nic nie robię! Jeśli choć przez chwilę zadałaś/eś sobie pytanie – co Ty dziś zrobiłeś/aś produktywnego ze swoim językiem obcym – nie czekaj i szybko skomponuj własną listę celi językowych na ten miesiąc! Wywieś w widocznym miejscu i codziennie o niej myśl, by skutecznie realizować!

Pamiętaj! Lepiej mniej małoambitnych celi, które uda Ci się przez ten miesiąc zrealizować, niż zbyt dużo ambitnych, ale zakończonych kompletną porażką. Każde postępy są dobre, nawet te drobne!

Miłego lutego!

 

 

 

 

Set your language learning goals as a part of the Clear the List Link Up hosted by Shannon Kennedy of Eurolinguiste, Lindsay Dow of Lindsay Does Languages, Angel Pretot of French Lover, and Kris Broholm of Actual Fluency

Lubię uczyć się języków i chciałabym znać ich kilka płynnie. Fascynują mnie wszystkie tzw. tricki językowe, czyli co można robić, by nauka była skuteczna i przyjemna jednoczeście. Tutaj piszę o tym jak zabrać się do nauki samodzielnie, jak zmienić swoje podejście do nauki języka. Najczęściej o językach europejskich tzn. niemiecki, hiszpański i angielski. Piszę, by motywować do nauki! Jeśli podoba Ci się tutaj, koniecznie polub mój profil na fejsbóku, żeby nie przegapić kolejnego postu :)!

  • Good luck with your goals this month! Thank you so much for joining us!

  • Hej :) Bardzo lubię „Gramática de uso del Español. Teoría y práctica”. Powodzenia w nauce!