10 szokujących faktów – Karnawał w Kolonii

 

Ostatni tydzień lutego minął mi pod znakiem trzech K – Kolonia, Karnawał, Katedra. Chciałoby się dodać jeszcze jeszcze trzy kolejne symbole – Kölsch, Klauni i Kac. Od karnawału trudno uciec. W pracy dadzą Ci wolne, znajomi od tygodni będą zadręczać wspólnymi zakupami kostiumów, sklepy zamkną się na cały weekend, a w tramwaju zdeprze cię tłum piratów, żyraf, astronautów lub dziarskich chłopaków przebranych za beczki piwa. W te dni częściej niż samochody na uliczach, można spotkać herszta piratów z prawdziwym statkiem lub pochód karnawałowy. Policja chętniej weźmie do ręki kwiatek od klauna, niż wysłucha twoich narzekań na utrudnienia w ruchu. Jednak na osłodę znajdziesz na ulicy porozrzucane piórka, konfetti i dosłownie tony słodyczy. To mój pierwszy karnawał i nic dziwnego, że zszokował rozmachem. 10 poniższych faktów wprawiło mnie w kompletne zdumienie. 

Galeria zdjęć z Karnawału na końcu tego wpisu!

1.  Ponad milion uczestników

W poniedziałek przed Środą Popielcową ogromna liczba uczestników w pięknych kolorowych kostiumach wychodzi na ulice. W Różany Poniedziałek (Rosenmontag) w Kolonii, w Düsseldorfie oraz w Mainz w Nadrenii przez miasta przetaczają się ogromne pochody karnawałowe.  Jednak to w Kolonii uczestniczy w nim ponad milion osób. W Düsseldorfie w tym roku 2017 szacuje się, że było ok. 350.000 uczestników i widzów, a w Meinz 500.000 osób! To tak jakby cały Poznań z Wrocławiem wyszli na ulice i świętowali! Trudno się dziwić, że pochód w Rosenmontag to punkt kulminacyjny każdego karnawału. Dzięki swojemu rozmachowi przyciąga rzesze odwiedzających.

Wenn mer uns Pänz sinn, sin mer vun de Söck. ( PL: Kiedy widzimy nasze dzieci, jesteśmy zdumieni. DE: Wenn wir unsere Kinder sehen, sind wir von Socken.). Motto pochodu karnawałowego w Kolonii 2017

 2. Ponad 7 kilometrów trasy pochodu

Trasa pochodu poniedziałkowego w Kolonii obejmuje aż 7,5 kilometra! Po drodze zahacza o wszystkie najważniejsze punkty komunikacyjne miasta, a sam przemarsz trwa około 5 godzin. O jeździe samochodem przez miasto nie ma mowy.

„D’r Zoch” (Pochód) rozpoczna się oficjalnie około 10:00. W stroju flaminga i supermena strategicznie wybraliśmy dobre miejsce z boku drogi już około 9:20. Przed pochodem zaczęły się pojawiać nierejestrowane grupy piratów ze statkiem czy tubylców z Zanzibaru, które z radością przemaszerowały obok nas, niosąc transparent „Der Zoch kütt.. später” (dialekt koloński: Pochód idzie… później). Parę godzin później spotkaliśmy ich w innej części miasta, w typowych dla piratów okolicznościach. Ululanych sporą ilością grogu i leżących pod swoim trójmasztowcem.

3. Tego  nie da się opisać po polsku!

Pomysłowość grup występujacych w pochodzie niezmierzona jest. Wszystkie chwyty dozwolone. Do tradycyjnego kanonu należy przemarsz orkiestr w historycznych strojach, a także konni rzucający kwiaty i słodycze w tłum. Orkiestra klaunów czy chór aniołów, to już wariacja, choć nadal dość standarowa. Dalej kroczą przyczepy i wagony z zespołami muzycznymi, jednorożcami, minionkami, a nawet z Harrym Potterem, które wyrażają motto tegorocznego karnawału. Według mnie najciekawsze są platformy z aluzjami polityczno-społecznymi, m.in. innymi z Donaldem Trumpem, który maca po  pośladkach Statułę Wolności, albo ogromna dziewczynka z masy papierowej, która wymiotuje czymś okropnym na tle domku z „żywności bez laktozy, bez glutenu, bio, organic, bez cukru ,wegańskiej” w krainie dzieciństwa pozbawionego radości. Jako weganka, nie mogłam się oburzyć, ale i nie roześmiać. Ot, satyra służy temu, by złapać trochę dystansu do samego siebie.

W tym roku w Kolonii: 11.500 osób maszerujacych w pochodzie, w tym: ok. 130 orkiestr, 100 platform i ponad 800 osób wspierających platfomy, dbających o bezpieczeństwo widzów.

Po polsku nie mamy słów, które oddawałyby dokładnie wszystkie rodzaje przyczep, platform i wagonów w tych pochodach. Najbardziej tradycyjny jest festwagen – (ang. float), czyli wagon lub przyczepa w pochodzie o odświętnym charakterze. Podobne znaczenia ma określenie Prunkwagen, który jednak ma bardziej swobodny, radosny i karnawałowy charakter. Może przedstawiać bohaterów, często wystają z niego różne stworzenia (smoki, syreny, jednorożce, wróżki lub kolorowe statki, budowle itd.). Najciekawsze są jednak Persiflagewagen, których nazwa persiflage pochodzi z francuskiego i oznacza szyderstwo, drwinę, kpinę.

Na tego typu przyczepie w tegorocznym pochodzie znalazłam polski akcent – nazwisko „Kaczyński” przyklejono do „Ściany Płaczu Demokracji”, tuż obok prezydentów Erdogana, Putina czy Orbana. W Düsseldorfie nie cackano się szczególnie z Trumpem i przedstawiono kukłę Trumpa w pozycji jednoznacznie seksualnej od tyłu, wraz z uosobieniem „demokracji”. W karnawale błaźni mogą sobie pozwolić na naprawdę wiele, tylko po to by skłonić gawiedź do zadumy i gorzkiego śmiechu.

Persiflage odnoszą się do polityki, sportu, aktualnych wydarzeń i są bezlitosne w swojej prześmiewczej formie. W odróżnieniu od pozostałych platform, te buduje się co roku od nowa. Przypuszczam, że polskie władze uznałyby je zapewne za zbyt obrazoburcze, by pokazywać publicznie.

4. Tony słodyczy, czyli KAMELLE

Maszerujący w pochodzie cieszą się dużą popularnością. Tym większą, że rzucają w kierunku widzów niezmierzone ilości kwiatów i słodyczy. Dzieciaki stoją wzdłuż trasy pochodu i jak katarynki wykrzykują „Kamelle, kamelle” (cukierki, cukierki, dialekt koloński), stojąc z reklamówkami i cierpliwie czekając na nową porcję słodyczy.

W czasie pochodu poniedziałkowego w Kolonii rozrzucono po ulicach około 300 ton słodyczy i kwiatów (Strüßje). W ostatnich latach było to ponad 700.000 tabliczek czekolady, ponad 220.000 opakowań pralinek, ponad 300.000 kwiatów, tysiące maskotek oraz drobnych prezentów.Koszt wyrzucanych wśród tłumu słodyczy i kwiatków szacuje się na około 2,3 milionów euro i jest on ponoszony w największej części przez uczestników pochodu, a czasem również przez sponsorów.

Kilkukrotnie oberwałam czekoladką w głowę, lecz w końcu udało mi sie zrobić zdjęcie ich lotu. Zbierając je z ziemi, najczęściej oddawaliśmy zdobycze dzieciakom, ale i tak udało nam się nazbierać reklamówkę słodkości. Nawet dorośli nierzadko z trudem mogli oprzeć się pokusie. Wydzierając się w niebogłosy, wyciagali ręce i zbierali z ziemi bombonierki, czekoladki czy żelki równie chętnie jak dzieciaki. Uczestnicy pochodu wyrzucali „kamelle” w tłum hojnie, całymi garściami. Najwięcej oczywiście dostaje się zwykle znajomym i przyjaciołom maszerujących stowarzyszeń, którzy obserwują pochód z boku.

A co z kwiatkami? Za Strüßje koniecznie należy podziękować buziakiem w oba policzki! Taka tradycja!

5. Podolski kocha Karnawał w Kolonii

Wśród uczestników zawsze znajdują się twarze znane z telewizji takie jak Heidi Klum czy znany koloński patriota Łukasz Podolski. Ponadto wśród obowiązkowych gości zawsze są trenerzy oraz niektórzy piłkarze 1. FC Köln. O przywiązaniu Podolskiego do karnawałowych tradycji świadczy choćby poniższa piosenka, która oczywiście znajduje się na liście obowiązkowych karnawałowych hitów. Tytuł mówi sam za siebie „Kochaj swoje miasto”.

 

6. Wszystko ma swoją cenę

Pochód cieszy oczy widzów, stojących wzdłuż trasy bezpładnie. Jednak cena za to, by w pochodzie maszerować nie należy do niskich. Każdy uczestnik pochodu poniedziałkowego musi wnieść opłatę 11 euro, dodatkowa opłata za konia to kolejne 11 euro. Aby znaleść się na którymś z wagonów (oczywiście zgodnie z niemieckimi normami, są one przetestowane pod kątem wymogów bezpieczeństwa, przeznaczone dla przynajmniej 10 osób) należy zapłacić 875 euro. Opłata za wypożyczenie kostiumu wraz z jego czyszczeniem to około 20 euro wzwyż. Te ceny utrzymają się od wielu lat na stabilnym poziomie.

Czy widzowie ponoszą koszty? Zasadniczo nie, jednak najlepsze miejsca na trybunach oczywiście kosztują. Miejsca siedzące na otwartych trybunach to koszt 49 euro od osoby, za zadaszone trybuny wraz z moderatorem trzeba zapłacić 79 euro.

7. Koszty materiałów

Zapotrzebowanie na materiały konieczne do stworzenia tak gigantycznych platform jest równie duże jak one same. Tylko na przyczepy w 2015 zużyto 4000 m listew dachowych, 15.750 m drutu, 2.000 m2 siatki ogrodzeniowej, 320 m2 palet, 1800 kg gwoździ, śrub i innych małych elementów, 1.000 kg farby oraz 350 kg papieru. Do tego dochodzą taśmy, kleje, silikony i styropian.

8. Prawie 200 lat tradycji

Stały komitet Karnawału w Kolonii został założony w 1823 roku, aby zarządzać organizacją pochodu poniedziałkowego. W roku założenia pochód odbył się w Kolonii po raz pierwszy (Rosenmontagszug) i od tej pory, z krótkimi przerwami na okres wojny, odbywa się co roku. Równie tradycyjne jest też wielkie sprzątanie po karnawale. Zakład Gospodarki odpadami w Kolonii (AWB) w zeszłym roku musiał zmobilizować 95 śmieciarek i 200 pracowników, żeby zebrać w sumie 420 m3 śmieci z trasy pochodu!

9. Kreatywność przebrań

Najpopularniejsze motywy przewodnie kostiumów to oczywiście „styl koloński”, czyli skarpety i t-shirty w białoczerwone paski lub szaliki i kapelusze z herbem miasta. W tym samym klimacie utrzymane są stroje różnego rodzaju gnomów i wróżek leśnych, które zawsze mają jakiś czerwony element z herbu Kolonii, na tle zielonych kubraczków. Równie popularni byli w tym roku policjanci, piraci oraz wszelkiej maści zwierzaki np. grupa 15 żyraf, bocianów, małp czy pokemonów. W przeciwieństwie jednak do polskich imprez przebieranych obowiązuje jedna zasada – znajdujesz grupę znajomych i przebieracie się za to samo lub przynajmniej w tym samym temacie. Każdy wie, że przecież wtedy jest najzabawniej!

Najzabawniejsze kostiumy to ludzie przebrani za przedmioty. W moim prywatnym rankingu najwyżej plasuje się grupa 5 gości przebranych za szwajcarski ser, 3 dryblasów w stroju kwiatków w różowych doniczkach, facet prysznic z kurtynką osłaniającą twarz, a także dziewczyna w stroju tamponów oraz dziadek-kondom. Me serce zawsze podbiją też osoby przebrane za popcorn.

10. Dziesięć milionów litrów piwa!

Ile piwa wypija się w czasie 6 dni karnawału?

„Około 50 milionów szkaneczek Kölsch“, szacuje Thomas Deloy, szed działu marketingu i PR prywatnego browaru Gaffel Kölsch. Szklaneczki Kölsch mają tradycyjnie jedynie 0,2 l, co i tak daje trudne do wyobrażenia 10 mln litrów piwa!

Przy jednym milionie uczestników, statystyczna osoba wypija około 10 litrów piwa w ciągu 6 dni karnawału . Zaczynam podejrzewać, że Kolończycy wytworzyli w drodze ewolucji jakiś szczególny „gen piwny”. No bo jak te liczby inaczej wytłumaczyć?

 

Tydzień karnawału w Kolonii przypadł mi do gustu dużo bardziej niż Oktoberfest z wielu powodów. Przede wszystkim łamie wszystkie stereotypy o Niemcach, które ma się w głowie. Czy Karnawał sprowadza się tylko do tego, żeby przebrać, się napić i świętować? Tak bardzo „nie po niemiecku”? Trudno zaprzeczyć, jednak jednocześnie wszystkich, od 9 do 99 lat, łączy ta sama spontaniczna dziecięca radość. Nie trzeba się przejmować jak ocenią twój wygląd inni, co sobie „ludzie pomyślą”, bo przecież…. wszyscy wyglądają tak samo błazeńsko śmiesznie.

Jak zatem przetrwać karnawał? Wrzucić na luz, przestać brać wszystko na serio i po prostu dobrze się bawić. 

A co Ciebie zaskoczyło w Karnawale?

 

 

Chcesz wziąć udział w Karnawale?
Informacje praktyczne 

Huczne obchody karnawału zaczynają się w Tłusty Czwartek (Weibenfest, dosłownie Święto Kobiet) o 11.11, kiedy to rozpoczyna się pierwszy pochód karnawałowy. Od tej pory na mieście wciąż widać przebierańców, całe ulice są zablokowane dla ruchu np. Zulpicher Straße, okolice Chlodwigplatz czy wiele ulic wokół katedry. Tam słychać karnawałowe hity praktycznie non stop aż do wtorku. Od czwartku do  niedzieli całe miasto spowite jest atmosferą radości i oparów alkoholowych. W poniedziałek, zaraz po pochodzie poniedziałkowym, atmosfera sie uspokaja, a ludzie powoli przyzwyczajają się do myśli, że następnego dnia, trzeba iść do pracy.

Kulminacyjny punkt programu to pochód karnawałowy w poniedziałek (Rosenmontagzug), który angażuje największą liczbę uczestników. Mniejszą wersję karnawału można obejrzeć także 11. listopada o 11.11, kiedy to również pochód przechodzi przez miasto, symbolizując początek karnawału.

Znana jest już data i motto następnego pochodu. W 2018 roku odbędzie się on 12 lutego pod hasłem „Mer Kölsche danze us der Reih” (de: Wir, Kölner, tanzen aus der Reihe. PL: My, Kolończycy, występujemy przed szereg. Dosł. tańczymy. Zwrot ten oznacza intensywne życie, robienie niecodziennych rzeczy, ale przede wszystkim ma on zwrócić uwagę na aspekt tańca w karnawale, który w poprzednich latach zanikał w pochodach poniedziałkowych).

Gdzie kupić kostium? Najważniejszy adres do odwiedzin to sklep Deiters, przy Heumarkt. Minimum to kapelusz lub skarpety w bialoczerwone paski, które są kolorem kolonii. Maksimum, ogranicza Cię wyobraźnia.

Jak się dostać do Kolonii? Z Polski najtaniej wizzairem z Gdańska lub z Warszawy Modlin, prosto na lotnisko Köln/Bonn Flughafen,  a następnie koleją do centrum miasta (cena biletu 2017: 2,80 euro). Alternatywnie, także z innych miast np. do Düsseldorfu (przejazd do Kolonii ok. 30 min. koleją i ok. 10 euro) lub do Dortmundu ( 1godzina koleją, ok 25 euro).

Źródła:

 

GALERIA

Grupa rekonstrukcyjna Blaue Funke (Niebieska Iskra) rozrzuca słodycze. Dostałam w głowę, ale zdobyłam zdjęcie i czekoladę :).

Strój w stylu kolońskim – obowiązkowo biało-czerwony.  Aż chciałoby się poprzebierać trochę w polskie barwy czasami.

Nie ważne ile masz lat, zawsze możesz zrobić z siebie błazna. A w Karnawał – koniecznie!

Pacynki zapowiadają przejście dziecięcych „Księcia, Budowniczego i Dziewicy”. Te trzy postacie w wersji dorosłej tradycyjnie kończą pochód karnawałowy, obowiązkowo uczestniczą też na każdym etapie przygotowania karnawału.

Dzieciaki nudzą się czekając na Kamelle ze zbliżających się przyczep z pochodu. Jednak już teraz ich torby są całkiem suto wypełnione!

Wóz z Harrym Potterem i Hermioną! Po prostu magia!

Każdy wyciąga ręce po Kamelle. To trochę taki syndrom supermarketu, gdzie dają coś za darmo. Dają, to bierz. A jednak strasznie zabawny!

Trump pojawiał się na pochodzie niejednokrotnie. Dopiero jednak przeglądając zdjęcia zauważyłam co on robi! Z czego się śmiejecie, z samych siebie się śmiejecie!

Karnawałowe emblematy przypominają o zbliżających się wydarzeniach już od tygodni.

Orkiestra klaunów.

Trupa minionków na swojej przyczepie typu Prunkwagen.

Ile dystansu trzeba mieć do siebie, by w tym wieku siedzieć na koniu na biegunach?

Liczyłabym w kilometrach!

Dzieci zbierają Kamelle.

Grupa Sansibar

 Koników było mi szkoda, ale wiem, że są one specjalnie szkolone i przyzwyczajane wcześniej do karnawałowych hałasów.

Flaming i niebieski potwór pozdrawiają z Karnawałowej Kolonii!

Lubię uczyć się języków i chciałabym znać ich kilka płynnie. Fascynują mnie wszystkie tzw. tricki językowe, czyli co można robić, by nauka była skuteczna i przyjemna jednoczeście. Tutaj piszę o tym jak zabrać się do nauki samodzielnie, jak zmienić swoje podejście do nauki języka. Najczęściej o językach europejskich tzn. niemiecki, hiszpański i angielski. Piszę, by motywować do nauki! Jeśli podoba Ci się tutaj, koniecznie polub mój profil na fejsbóku, żeby nie przegapić kolejnego postu :)!