[recenzja] „Through the language glass”. Czy jesteś kimś innym gdy używasz innego języka?

Po przeczytaniu oddałam tę książkę w prezencie spotkanemu w Sarajewie blogerowi i poliglocie. Kilkukrotnie dopytywał się co o niej myślę. Przez następne kilka lat pytano mnie o nią jeszcze tyle razy, że w końcu kupiłam sobie kolejny egzemplarz. Chciałam upewnić się, że moja opinia jest adekwatnie krytyczna. Na czym polega fenomen tej pozycji? Czemu ludzie interesujący się językami obcymi lecą do niej jak ćmy do światła? 

To proste! To idealna książka dla językowych pasjonatów! Jej lektura to jak kąpiel w orzeźwiającym nektarze socjolingwistycznych i naukowych odniesień z gęstą pianą bibliografii i słodkim posmakiem lingwistycznych dyskusji nad niuansami. 

Lingwistów odurzy mnogością intrygujących językowych zagadek oraz lekkością brytyjskiego pióra niczym wino w gorącą czerwcową noc. Pozostałym Deutscher nie okaże litości,  sponiewiera ich przesadną erudycją, zachwytem nad „nieistotnymi” detalami oraz ekstatyczno-paranoicznym drążeniem „niebieskości” koloru niebieskiego.

Do której z grupy odbiorców się zaliczam? Bez wątpienia do pierwszej, dlatego pokornie ostrzegam. Opinia ma tendecyjną jest. Podejdź do tej książki z ostrożnością jeśli językoznawstwo nie jest Ci bliskie.

Through the Language Glass, Why the World Looks Different in Other Languages

Jeśli myślisz, że ta książka da Ci prostą odpowiedź na tytułowe pytanie: Dlaczego świat wygląda inaczej w innych językach? jesteś w błędzie. To głos w lingwistycznej dyskusju, której staniesz się aktywnym uczestnikiem. Nie ma gotowych odpowiedzi.

Guy Deutscher odwołuje się do hipotez w nieco bardziej złożony sposób niż, wydawałoby się trywialny, tytuł jego książki.

Pierwszą z nich jest relatywizm językowy. Chodzi tutaj o tezę Benjamina Lee Whorfa, który badał plemiona amerykańskich Indian. Językoznawca ten dowodził, że struktury języka mogą uniemożliwiać ich użytkownikom rozumienie pewnych koncepcji na poziomie logicznego myślenia.  Wraz z Sapirem Whorf jest autorem tezy, mówiącej o tym, że język nie tylko kształtuje to jak postrzegamy świat, ale w konsekwencji sprawia, że ludzie myślący w różnych językach, postrzegają świat inaczej.

The debate between the advocates of nature and of nurture, between nativists and culturalists, universalists and relativists have raged just as fiercely over grammar as over the concepts of language. Are the rules of grammar  – word order, syntactic structures, word structure, sound structure – encoded in our genes, or do they reflect cultural conventions? G. Deutscher, p.19

Drugą z hipotezą, na której opiera się ta książka, jest odwrotność tej powyższej – nie kultura kształtuje język, a biologia. Noam Chomsky, a za nim Steven Pinker uznaje, że język nie ma żadnego wpływu na ludzki światopogląd. Uniwersalna gramatyka jest bowiem elementem zapisanym w genach, z nią się rodzimy, jest ona wspólna dla wszystkich ludzi; różnice między językami mają więc jedynie drugorzędne znaczenie, ponieważ koncepcyjnie wszyscy ludzie są w stanie się ze sobą porozumieć.

Po której stronie staje Deutscher?

Wybiera trzecią drogę. Wskazuje na białe plamy w badaniach na ten temat, które uniemożliwiają jasną odpowiedź na to pytanie.  Analizuje przy tym specyficzne aspekty konkretnych języków, które mogą poddawać w wątpliwość hipotezy o gramatyce zapisanej w genach.

Czy nazwy kolorów wpływają na to jak te kolory widzimy?

Śledztwo na temat tego, dlaczego w Iliadzie i Odysei kolory są używane w dziwaczny sposób, trwa przez pół książki. Dlaczego kolor morza, ale i kolor owiec, jest u Homera koloru ciemnego wina? Przecież słońce wcale nie zachodzi gdy pojawiają sie te kolorystyczne epitety? Czemu w tych książkach tak rzadko pojawia się kolor żółty, a ani razu nie pojawia się kolor niebieski? – pyta Deutscher za Gladstonem.

Ja pytam, dlaczego Deutscher ani razu nie odwołuje się do znanego ze szkoły faktu – historia każe przypuszczać, że Homer był ślepcem.

Skrzętnie pomijając ten fakt, przytacza się kolejne, bardziej współczesne badania, w których użytkownicy różnych języków inaczej nazywają kolory. Na jego szczęście, bo bez nich uznałabym cały ten wątek za bardzo naciągany.

Pada tutaj słynny przykład języka rosyjskiego – w którym kolory niebieski i błękitny są dwoma odrębnymi kolorami, podczas gdy w języku angielskim to po prostu oddcienie jednego koloru – blue. W ten sam sposób w przeszłości kolor niebieski mógł być po prostu odcieniem „czarnego” lub „czerwonego”, a może i szerszej grupy kolorów „ciemnych”? Deutscher zakłada, że ustalenie porządku pojawiania się kolorów w języku (najpierw biały i czarny, następnie krwisty czerwony, zielony lub żółty, na końcu niebieski), przemawia na korzyść hipotezy, że to wprowadzanie pigmentów do codzienności ludzi stworzyło koniecznośc wymyślenia przez nich nowych słów na ich opisanie w języku. W języku Homera żółty nie był kolorem, którego używano do farbowania tkanin, a na drogocenne kruszcze mało kto mógł sobie pozwolić. Tym samym to kultura jest odpowiedzialna za wpływ języka na percepcję, a nie odwrotnie. Wcześniej ludzie również widzieli te kolory, po prostu nie nazywali ich jednoznacznie.

 

ROSYJSKI: Góra: „shafirovyi” / „sinyi” / „ultramarin” Dół: „kobaltowyi”/ „lazurnyi” / „goluboy”

Dlaczego granatowy jest odcieniem niebieskiego, a nie czerwonego? Dlaczego w Szwecji jeszcze w XX wieku istnialo to samo slowo na okreslenie czarnego i niebieskiego?

Angielski: to wszystko jest jeden i ten sam kolor niebieski. Wszystkie te kratki to „shades” – odcienie jednego koloru blue. Nawet w języku polskim błękitny czy granatowy jest oddzielnym kolorem już na poziomie języka.

Chcesz poznać język? Naucz się kompasu

Kolejną analizowaną cechą języka jest położenie geograficzne, w którym Deutscher upatruje bezpośredniej zależności między umiejętnościami człowieka do orientacji w przestrzeni, jego pamięcią a skomplikowaną formą użycia języka. Podaje za przykład, język australijskiego plemienia Guugu Yimithirr, który ma bardzo ciekawą cechę – nie używa określenia „prawo/lewo/z przodu/z tyłu/obok”. Zamiast tego posługuje się geocentryczną orientacją, innymi słowy, nawet proste wskazanie położenia krzesła wymaga określenia stron świata, np. krzesło znajduje się w północno-zachodnim rogu pokoju.

Zdaniem Deutschera, konieczność ciągłego określania swojej geograficznej pozycji zmusza użytkowników tego języka do wykształcenia szczególnej umiejętności poznawczej, która umożliwia im automayczne rejestrowanie swojej lokalizacji. Nie jest to domyślna umiejętność, z którą człowiek się rodzi; wykształca ją poprzez używanie tego skomplikowanego języka. A zatem kolejny argument na rzecz kultury.

Język a płeć

Jak gramatyczna płeć może wpływać na skojarzenia?

Dla Polaków ten argument nie jest tak odkrywczy jak dla anglojęzycznego czytelnika. Ot, rzeczowniki mają rodzaj męski, żeński i nijaki. Czasownik również uwzględnia odmianę zgodną z rodzajem. Czy to wpływa na to jak postrzegamy rzeczywistość? Zapewne zwolennicy LBGTQ oraz języka niedyskryminującego przyznają tutaj rację. Można mówić o wpływie na percepcję społeczeństwa i otaczającego świata. Jeszcze kilka lat temu słowa psycholożka, socjolożka czy stosunkowo nowa ministra wyjątkowo raziły. Dziś (przynajmniej w moim pokoleniu oraz młodszym) sprawiają wrażenie zupełnie normalnych słów.

Jaki ma to wpływ na percepcję?  Zdaniem Deutschera używanie języków w który są słowa posiadające płeć, buduje skojarzenia co do ich nacechowania.  Słowom występującym w rodzaju męskim, przypisuje się cechy męskie i odwrotnie. Tym samym Pani Prezydent, mimo, że jest kobietą automatycznie zyskuje siłę i niby męską moc.

Kompleksowość

the attempts to determine to what extent the complexity of various areas in grammar depends on the compexity of society are still mostly on the level of discovering the ‚how’ and have barerly began to adress the ‚why’. p. 236

Ostatnią cechą, którą Deutsche bliżej analizuje to kompleksowość języka.

Nie wszystkie języki przekazują tę samą ilość informacji. Użytkownicy języka hiszpańskiego mogą się irytować, że język angielski nie umożliwia im wyrażenia niuansów znaczeniowych zawartych w subjuntivo. Użytkownicy niemieckiego mówiący po polsku mogą być niezadowoleni, że nie da się tak precyzyjnie zdefiniować do kogo odnosi się polskie „się”, które w niemieckim odmienia się nawet przez osoby! Tymczasem, osoby anglojęzyczne będą tęsknić za mnogością swoich czasów, których po polsku brakuje [Przykładowo: „pisałam” może oznaczać „I was writing / I have been writing / I had been writing a może I used to write?].  Jednocześnie, ile razy my, użytkownicy języka polskiego, irytowaliśmy się, czytając angielskiego maila. Gdy pojawiał się zwrot „I wrote” nie wiedzieliśmy, czy chodzi o mężczyznę czy kobietę („Napisałam” czy „Napisałem?”), a niechże jeszcze osobnik ów podpisał się jako Robin (w Wielkiej Brytanii zwykle mężczyzna, w US kobieta).

Języki nie przekazują tej samej ilości informacji. A jednocześnie, jak zauważa Deutscher, nie ma żadnego narzędzia do zmierzenia kompleksowości języków, które umożliwiało by ich porównanie. Założenie, że wszystkie języki są identycznie kompleksowe, nie ma uzasadnienia w badaniach. Brakuje również obiektywnych kryteriów do zmierzenia tego.

Podsumowanie

Deutscher opisuje badania naukowe i eksperymenty w niezwykle gawędziarskim i przyjemnym stylu. Szczegółowo analizuje ciekawsze detale, objaśnia mniej zrozumiałe teorie, zadaje pytania, które w pierwszej chwili nie nasuną się laikowi. Jednocześnie, nierzadko nakłada ciężar zaprzyjaźnienia się z treściami konkretnego teoretycznego kalibru.

To dobra pozycja dla osób zainteresowanych językoznawstwem i kognitywistyką. „Zwykli śmiertelnicy” mogą się momentami nudzić (jeszcze raz – połowa książki dotyczy rozterek na temat określania kolorów). Z tego powodu, zdecydowanie wolę pierwszą książkę autora „Unfolding of languages”, która dosłownie porywa od początku do końca.

Niestety, odnoszę też wrażenie, że wcale nie jest to książka na temat, jak pisze Deutscher, „fundamental aspects of our thought”. Wręcz przeciwnie, z rozczarowaniem stwierdzam, że ślizga się po tych mniej istotnych, takich jak kolor, gramatyczny rodzaj, orientacja w przestrzeni.

Chciałabym przeczytać o mniej wygodnych aspektach języka.

Co z zależnością między strukturami gramtycznymi a strukturami społecznymi? Przykładowo, jak wpływa na kulturę i samopostrzeganie się Jawajczyków fakt, że w codziennym języku używają aż 3 różnych rejestrów (nieformalny styl, neutralny styl oraz bardzo formalny i grzeczny styl)? W zależności od osoby z którą rozmawiają, wraz ze zmianą rejestru, używają kompletnie innych czasowników, a nawet zupełnie innych zasad gramatycznych!

Jak taka budowa języka wpływa na kształtowanie społecznych elit, budowanie stereotypów, a nawet ustrojów? Jak wpływają różne registry japońskiego na hierarchiczność społeczeństwa w Japonii? Czy to tak bardzo skomplikowane wyrażanie szacunku kształtuje kulturowe normy, czy może odwrotnie, ta kultura kształtuje język? Deutscher przyznaje, że nie ma wielu badań w tym temacie, a jednak… nieco liczyłam na to, że ktoś się w końcu zajmie tą zależnością.

The real effects of the mother tongue are rather the habits that develop through the frequent use of certain ways of expression. The concepts we are trained to treat as distinct, the information our mother tongue continuously forces us to specify, the details it requires us to be attentive to, and the repeated associations it imposes on us – all these habits of speech can create habits of mind that affect more than merely the knowledge of language itself. G. Deutscher p. 234

Jeśli ciekawią Cię opisane tematy tutaj możesz przeczytać więcej na ten temat:

O hipotezie Sapira-Whorfa: tutaj

O badaniach na temat kolorów: tutaj

Książka jest też dostępna w formie ebooka na platofmie Amazon (to link afiliacyjny, jeśli zdecydujesz się na zakup z jego pomocą, przekażesz mi niewielkie wsparcie na prowadzenie tego blogi :) ).

 

Mam nadzieję, że udało mi się nieco zaspokoić ciekawość dotyczącą tej książki. A może znasz już tę pozycję lub inne książki Guya Deutschera? Koniecznie daj znać w komentarzu :)!

Lubię uczyć się języków i chciałabym znać ich kilka płynnie. Fascynują mnie wszystkie tzw. tricki językowe, czyli co można robić, by nauka była skuteczna i przyjemna jednoczeście. Tutaj piszę o tym jak zabrać się do nauki samodzielnie, jak zmienić swoje podejście do nauki języka. Najczęściej o językach europejskich tzn. niemiecki, hiszpański i angielski. Piszę, by motywować do nauki! Jeśli podoba Ci się tutaj, koniecznie polub mój profil na fejsbóku, żeby nie przegapić kolejnego postu :)!

  • Przyznam szczerze Lili, że zaciekawiłaś mnie tym wpisem. I to nie dlatego, że Pan nazywa się Deutscher (no może troszeczkę). Uwielbiam takie dyskusje o języku, o postrzeganiu świata przez pryzmat języka. Co do kolorów, dodam jeszcze, że moja znajoma – Węgierka tłumaczyła nam, że oni mają kilka określeń na kolor czerwony i każdy z nich jest inny. Poza tym o rodzeństwie mówią w stylu: starszy brat, średni brat, brat najmłodszy. Nie możesz być po prostu bratem, musisz być jednym z tych.

    Książkę zapisuję i mam nadzieję,że uda mi sie ją przeczytać :)

    • haha! Mówiłam, że lingwiści ją uwielbiają :) Ola, jeśli będziesz w Gdańsku to daj znać ;-) Chętnie Ci pożyczę :D