Wyzwanie 3×3 : miesiąc pierwszy – listopad z rosyjskim

Właśnie minął pierwszy miesiąc wyzwania, w którym codziennie uczyłam się rosyjskiego. Co się udało? Co nie wyszło? Co zrobię inaczej?

 

Wyzwanie 3×3 wymyśliłam, aby pracować nad regularnością. W skrócie, uczysz się codziennie na 3 różne sposoby przez 3 miesiące. (więcej tutaj)

Owe sposoby są określone:

  1. Powtórki minimum. 5 minut
  2. Robienie czegoś dla zabawy: minimum 5 minut
  3. Nauka nowych rzeczy: minimum 30 minut.

WNIOSEK 1: uczenie się codziennie jest możliwe

Jak poszło? W każdym tygodniu szło nieco inaczej. Sukces jednak jest.

Uczyłam się w 28 na 30 dni. Odpuściłam sobie w jeden weekend, by jednak znaleźć dużo więcej motywacji do nauki w inne dni.

WNIOSEK 2: „Minimum 5 minut” nigdy nie oznacza 5 minut. Zwykle jest to więcej.

Nieoczekiwanie odkryłam, że to 5 minut albo to minimum 30 minut zawsze się przedłuża! Było kilka dni w które po prostu patrzyłam na zegarek, aż skończę, ale w inne czas mijał nie wiadomo kiedy.

Często wręcz pozostawałam z niedosytem, że chciałabym jeszcze się pouczyć a muszę iść spać!

WNIOSEK 3: Najtrudniej zabrać się za 5 minutówki. Bo wydają się takie nieistotne…

 

Tutaj wdam się trochę w szczegóły:

5-minut dla zabawy  – codziennie

Po pierwszym tygodniu odkryłam, że mam ogromny problem, żeby przez 5 minut robić coś co po rosyjsku mnie bawi. Co niby mam robić?

Nauczyłam się na pamięć dwóch piosenek i śpiewałam pod prysznicem. Tak do mnie przylgnęły, że po pierwszym tygodniu nawet mój chłopak śpiewał jedną z nich. Słowa z nich nieoczekiwanie przydawały mi się na lekcjach na kursie!

W drugim  słuchałam radia Sputnik Kirgistan w pracy. Niby nic, ale czasami można usłyszeć całkiem ciekawe artykuły (np. reportaż o cerkiewnych dzwonach).

W połowie drugiego tygodnia zaczęłam to „5 minut zabawy” jakoś ignorować i zapominać, że to naprawdę ma być codziennie.

Nie wiem czemu mam z tym problem. Może… ta „zabawa” musi być zabawna dla mnie? Nie oglądam seriali, nie lubię przesiadywać na youtube, więc co lubię? Czytać. Z tym wnioskiem w połowie miesiąca zmieniłam nastawienie do tej pięciominutówki.

Odkryłam, że mogę czytać książkę na e-czytniku w drodze z pracy. Padło na bajki Charlesa Perault’a czyli te standardowe Kopciuszek, Kot w butach, Tomcio Paluch (jeśli macie Kindle tak jak ja, można je znaleźć już za 2 centy na amazonie). Przeczytałam aktualnie około połowy tego ebooka uświadamiając sobie, że… czytanie po rosyjsku jest naprawdę w porządku.

Dodatkowo, akurat kindle ma ta opcję, że słowa można sprawdzać w automatycznym słowniku (należy przytrzymać słowo i wtedy pojawia się tłumaczenie; kindle potem z tego tworzy fiszki, ale z tą opcją jeszcze za bardzo się nie bawiłam, uznaję że to zabawa a nie nowy materiał do nauki, więc nie zamierzam uczyc się wszystkich nowych słów, które pojawiają się w tekście, a jedynie tych ciekawszych).

Na razie jestem całkiem zadowolona z tej formy wypełnienia mojej 5-minutówki „Zabawa”. Może jak skończę te bajki, wezmę się za Harrego Pottera J

5-minut powtórek – codziennie

Początkowo podeszłam do tematu staroświecko. Notuję w zeszycie, będę powtarzać z zeszytu. Moje notatki zeszytowe mają zawsze dwie formy. Pierwsza forma standardowej listy (polskie slowo po lewej, rosyjskie po prawej – ta forma umozliwia mi zakrycie jednej strony i odpytanie się z drugiej), a druga – mapy myśli do gramatyki oraz do grupowania słów z konkretnej dziedziny. Uważam, że prowadzenie zeszytu w przypadku rosyjskiego ma bardzo dużo sensu, bo ćwiczy pisanie odręcznie w cyrylicy. Ważna umiejętność.

W trzecim tygodniu zaczęły mi się mylić bukwy polskie z rosyjskimi, a słowo „pogoda” po polsku wymagało ode mnie z paru chwil zastanowienia jak to się pisze( po rosyjsku slowo „погода” wymawia się tak samo, a ja przecież po polsku wcale odręcznie nie muszę pisać, nic dziwnego, że zaczęło mi się mylić). W połowie drugiego tygodnia i najgorzej w trzecim, zaczęłam tą 5 minutówkę ignorować. „A… jutro to zrobię” – znacie to, prawda?

Winę zrzuciłam na zeszyt. Skoro zaczynam omijać te powtórki, to znaczy, że mój zeszyt nie jest wystarczająco sexy, by brać go do ręki (a wierzcie, to jednak ładny zeszyt jest).

Tak nie wolno, bo wszystkie badania, które znam na temat skutecznej nauki, powtarzają jak mantra – powtórki to esencja skutecznej nauki. Tylko, że  mnie się po prostu nie chciało tam zaglądać?

Jestem typem („typiarką”?) lubującą się w aplikacjach, no tak mam. Zaczęłam rozglądać się za czymś, do czego BĘDĘ CHCIAŁA zaglądać codziennie. Myśląc o aplikacji, myślałam ze zniechęceniem, bo próbowałam już wielu i z żadną nie zostałam na zawsze.

Idealna aplikacja do fiszek musi wg mnie: umożliwiać: wgrywanie słów do aplikacji w banalnie prosty i szybki sposób, musi być choć trochę ładna, co więcej chciałabym mieć możliwość dodawania więcej treści do fiszki niż awers i rewers (komentarz, dźwięk lub foto).

Bardziej doświadczeni pewnie od razu wymienią Anki, Memrise, Quizlet. Wiem, korzystałam już nawet nie przez miesiąc i nie przez dwa.

Memrise odpadł z dwóch powodów: słowo aktywuje się dopiero po 6ciu powtórkach (dla mnie za długo) i w wesji premium też nie można tego zmienić, wgrywanie i powtarzanie słów w dużych ilościach jest czasochłonne (jakby nie było chcę mieć na ten proces 5 minut, a wpisywanie ich ręcznie lub przygotowywanie specjalnego excela i uploadowanie go 5 razy w tygodniu, gdy chcę na szybko dodać nowe słowo nie wchodzi dla mnie w grę) oraz ma się ograniczony wpływ na to co na tej fiszce dodatkowo się znajdzie.

Quizlet – nie umiem sobie wyobrazić tego do tworzenia powtórek z gramatyki.

Anki – korzystałam kiedyś i nawet spełniał trochę moich wymagań, ale… chciałam też czegoś co mogłoby się nadać do nauki gramatyki … z Anki jakoś mi to nie wyszło i po pewnym czasie porzuciłam tą aplikację. Uznałam, że to wina aplikacji a nie moja ;-).

 

Nie przynudzam – wybrałam Flashcards Deluxe.

Wersja płatna ok. 17zł w sklepie Google Play dla Androida. Na próbę można sprawdzić też wersje bezpłatną.

Czemu Flashcards Deluxe?

1)     Słowa dodaję w fazie nauki do Excela zapisanego na google drive (vide nie trzeba mieć Microsoft Excel na kompie). Na telefonie edytuję talię, klikając Update i moje nowe słowa po 10 sekundach są dostępne na telefonie gotowe do powtarzania. Szybciej się nie da.

2)     Fiszka może mieć do 4 stron. Tak. Przód, tył i trzecia strona i czwarta też. To jest świetne, bo mogę dodawać np. komentarze gramatyczne na 3ciej stronie, które ułatwiają mi skojarzenie w jakim kontekście czegoś się uczyłam. Można dodawać też zdjęcia i dźwięki, ale jeszcze tego nie testowałam.

3)     Jest wizualnie przyjemna.

4)     Świetnie nadaje się do nauki gramatyki. Na pierwszą fiszkę wrzucam zadanie „odmień przez przypadki słowo X w l.mnogiej”. Na drugą wrzucam odpowiedź (odmieniam to najczęściej pisząc bo.. cyrylica i łatwiej sprawdzić), na trzecią stronę wrzucam słowa które odmieniają się podobnie, albo które miejsce jest wyjątkiem lub cokolwiek innego, co umożliwi mi lepsze zapamiętanie.

5)     Ma opcję przeglądania kart tak jak w zeszycie (ot, lista), albo wg metody Leitnera (POCZYTAJCIE MÓJ WPIS WSZYSTKO O FISZKACH), albo metodą spaced repetition. Do tego ma oddzielny tryb przeglądania i tryb nauki, gdzie można ocenić znajomość słowa i liczy się to w statystykach.

6)     Ma dużo opcji dostosowywania interwałów i myślę, że w przyszłości zacznę się tym interesować mocniej.

7)     Statystyki są.

Minusy? Apka jest po angielsku i wymaga trochę czasu na nauczenie się obsługi (jednak przykładowe fiszki bardzo łopatologicznie tłumaczą obsługę). Zamiast przycisków „umiem” i „nie umiem” używa się ruchu palca. Przeciągam w lewo po słowie gdy umiem, w dół gdy nie umiem, w górę, gdy umiem bardzo dobrze.

 

Aktualnie jestem zadowolona z tej aplikacji BARDZO. Nowe słowa dodaję na bieżąco. Nie znoszę uczyć się gramatyki, ale już po pierwszym tygodniu widzę spory postęp w uczeniu się tych deklinacji i nie jest to nieprzyjemne.

Mam dzisiaj dodanych 751 kart ze słowami po niecałych dwóch tygodniach używania (dodałam sporo na zapas, ale dziwnym trafem udało mi się je w większości przerobić, nowe dodaję już na bieżąco z tego, z czego się uczę). Do tego jeszcze około 60 kart gramatycznych przerobionych w połowie, głównie wszystkie te odmiany po rosyjsku. Pozostała gramatyka ląduje u mnie w słownictwie, jeśli jest bardziej intuicyjna np. czas przeszły.

Czas? Wg statystyk spędziłam z tą aplikacją do fiszek w tym tygodniu 16 minut dziennie (2h=6d), a w poprzednim 15 minut dziennie (5d=1h). Dodam, słowa powtarzam  w tramwaju… a gramatykę po kolacji, wylegując się na kanapie przez 10 minut jakimiś papierami do szybkiego notowania w ręku.

W najbliższym miesiącu będę zdecydowanie z tego korzystać!

30 minut na naukę czegoś nowego

Po pierwszym tygodniu udało mi się przerobić książkę, którą aktualnie uwielbiam. „Gramatyka w tłumaczeniach. Rosyjski część 1”. Bardzo potrzebowałam takiego utrwalenia gramatyki, której uczyłam się 5 lat temu i ta książka jest świetna właśnie w takim celu.

To również super uzupełnienie do regularnej nauki gramatyki, aby po prostu coś przećwiczyć. Zdania, w których popełniam błędy postanowiłam dopisywać do moich fiszek.

Zabieram się też, za „Gramatykę w tłumaczeniach. Rosyjski część 2”. Tutaj znajdują się tematy, które też pojawiają się na kursie w szkole językowej do której chodzę 2 razy w tygodniu. W grudniu chciałabym przerobić większą część tej książki.

Całkiem naturalnie rozwinęło się u mnie podejście „sprintu tygodniowego”. Ot, to pojęcie z zarządzania projektami, ale w sprincie chodzi przede wszystkim o to, by zacząć jedną rzecz i skończyć ją w całości w krótkim okresie czasu, a dopiero potem zabrać się za kolejną. U mnie mimowolnie po prostu przez tydzień skupiałam się na jednej rzeczy np. około tygodnia z gramatyką, tydzień z intensywnym czytaniem, tydzień z nauką słówek, znowu tydzień z gramatyką.

 

Wróciłam też do starych materiałów, z których uczyłam się 5 lat temu, gdzie nieoczekiwanie znalazłam bardzo dużo fajnych słów.

Oprócz 30 minut tej nauki, chodzę jeszcze na kurs rosyjskiego i naukę rzeczy na tym kursie dodawałam sobie do tych moich 30 minut, więc w praktyce często robiłam więcej niż zakłada to wyzwanie.

Tylko jeden raz udało mi się spotkać z koleżanką z pracy na konwersację z rosyjskiego i… było fajnie. Muszę to częściej robić.

 

Podsumowanie pierwszego miesiąca wyzwania?

Bardzo polecam. Jeśli nie wierzysz w swoje możliwości – zrób to wyzwanie. Dało mi to bardzo dużo wiary w to, że faktycznie jestem w stanie nie uczyć się codziennie, ale po prostu zrealizować cel, który sobie założyłam.

To bardzo mobilizuje i sprawia, że człowiek czuje się pełen wiary we własne możliwości.

Odkryłam też, że mogę w ten sposób lepiej znajdować metody nauki, które naprawdę mi nie leżą (np. „zeszyt”). Ponieważ uczę się codziennie, już po 2,5 tygodniach widzę, że z czymś mi się nie pracuje tak dobrze, że jakiś materiał „nie jest do końca mój”. Szybciej widzę rzeczy, których nie umiem, łatwiej dostosować mi materiały, bo szybciej zauważam co mnie nudzi.

Efekty uboczne:

  1. przestałam pić kawę (tak byłam kawoholiczką, ale pewność siebie z wyzwania, dała mi nadzieję, że tym razem zerwę z tym nałogiem i w końcu się udało! Tak samo jak uczyć się codziennie!)
  2. Ludzie jakoś dziwnie na mnie reagują, gdy opowiadam, że uczę się rosyjskiego codziennie. Taka mieszanka podziwu, zdumienia, zazdrości z podejrzeniem, że może coś mi poprzestawiało się w głowie? :) Może lepiej przestanę…

Faktycznie, regularność jest czymś, z czym wiele osób ma problem i może budzić u innych jakąś tam formę podziwu, ale i motywacji, że skoro ja mogę (mając pracę i wiele innych aktywności i nie spędzając całego czasu wolnego na nauce!) to czemu nie Ty? Gorąco wierzę, że progres w nauce jezyka to odpowiednie nawyki i sprawdzanie co zagra z Tobą.

Myślisz, że Tobie się nie uda? Sprawdź. Jeśli uda się pierwszy miesiąc, to czemu nie kolejny?

 

W następnym miesiącu zamierzam:

  • Kontynuować korzystanie z Flashcards Deluxe przez cały miesiąc (ćwiczyć przy tym szybsze pisanie cyrylicą na klawiaturze)
  • Skończyć czytanie bajek po rosyjsku na kindle
  • Pracować z książką „Gramatyka w tłumaczeniach cz. 2” przerobić jakieś 60-70%
  • Ogólnie więcej czytać intensywniej np. czasopismo dla osób uczących się rosyjskiego Oстановка
  • Nauczyć się jakiejś kolędy i czegoś o tradycjach bożonarodzeniowych J

Na razie mówienie nie jest u mnie na pierwszym planie, choć faktycznie fajnie byłoby mieć kogoś do regularnej rozmowy po rosyjsku na żywo lub na skajpie. Muszę się chyba bardziej przyłożyć do znalezienia kogoś takiego.

 

Jak Wam poszło? Kto przystąpił? Kto chce dołączyć? A może znacie rosyjski i możecie mi coś fajnego polecić w ramach 5 minut z zabawą. Dajcie koniecznie znać!

Lubię uczyć się języków i chciałabym znać ich kilka płynnie. Fascynują mnie wszystkie tzw. tricki językowe, czyli co można robić, by nauka była skuteczna i przyjemna jednoczeście. Tutaj piszę o tym jak zabrać się do nauki samodzielnie, jak zmienić swoje podejście do nauki języka. Najczęściej o językach europejskich tzn. niemiecki, hiszpański i angielski. Piszę, by motywować do nauki! Jeśli podoba Ci się tutaj, koniecznie polub mój profil na fejsbóku, żeby nie przegapić kolejnego postu :)!