Kto tu pisze?

 



Witaj w moim Notatniku!

Aby mówić w języku obcym potrzeba dwóch rzeczy: systematyczności i motywacji. Bez drugiej nie ma pierwszej, bez pierwszej umiera druga

Moja historia

Znajomość języków obcych jest cudowna, ale nie oszukujmy się, że to jest takie proste. Nie jestem tą szczęściarą, która wychowała się w dwóch językach, dorastałam w Polsce, języków obcych uczyłam się w szkole i nikt mi nigdy nie powiedział, że można się uczyć ich inaczej niż na lekcjach. W liceum i na studiach uczyłam się niemieckiego i wówczas odkryłam, że można się przygotować do certyfikatusamodzielnie,  bez kursu. A nawet do dwóch w tym na C2. Niemiecki był wówczas moim ulubionym językiem ,a wszystkie inne niefrasobliwie ignorowałam, żyjąc w przekonaniu, że po prostu nie są użyteczne [to się zmieniło!].

Z biegiem czasu i ze zwiększaniem się liczby znajomych zaczęłam uczyć się też innych języków na kursach lub podejmując próby samodzielnie lub w tandemie. Oto lista: angielski, estoński, turecki, czeski, francuski, holenderski portugalski, norweski, a nawet hebrajski czy arabski. Nieprzerobione podręczniki stoją na półce jak wyrzut sumienia. W żadnym poza angielskim nie odniosłam większych sukcesów i ten fakt strasznie mnie dołował. Przecież lubię uczyć się języków  – co jest nie tak? Uznałam, że ja po prostu nie jestem dobra w językach.

Co się zmieniło?

Któregoś dnia jednak, poszłam na rozmowę kwalifikacyjną o pracę z niemieckim i… zatrudniono mnie z językiem angielskim. Uznali, że certyfikat wystarczy. Ktoś uznał, że znam angielski płynnie. Podbudowało mnie to. Najwyraźniej źle oceniałam swoje kompetencje. Najrywaźniej … coś w moim podejściu do nauki języków obcych jest nie tak. Przecież wtedy nie chodziłam na żaden kurs języka angielskiego?! Skąd to się wzięło, że nagle go…. znam?

Ten moment olśnienia uświadomił mi, że chcę uczyć się inaczej. Nuka języka tylko na kursie przestała mi wystarczać. Zaczęłam szukać innych metod – skutecznych metod. Zaczęłam eksperymentować z różnymi podejściami do nauki słów, gramatyki. Nie wszystkie były skuteczne, ale kilka sprawdzało się u mnie. Oczywiście nie zrezygnowałam z chodzenia na kursy od czasu do czasu, ale nie traktowałam ich jako najważniejszy element.

Moje języki

Od tej pory mowię już biegle nie tylko po niemiecku, ale i po angielsku. W 2016, dokumentowałam na tym blogu moją naukę hiszpańskiego, którym mówię na poziomie B1/B2. W 2017 uczyłam się kirgiskiego (bardzo podstawowy poziom), a pod koniec 2017 skupiam się na nauce rosyjskiego, którego zaprzestałam się uczyć kilka lat wcześniej. Posługuję się nim na poziomie A2, ale marzę o tym by czytać książki po rosyjsku, dlatego chcę koniecznie poprawić ten poziom na przynajmniej taki jak hiszpański. Z języków, których się uczyłam wcześniej zdarza mi się coś czytać po czesku czy portugalsku, ale nie powiem, że znam te języki. Nieoczekiwanie też, rozumiem nieco szwedzki, ale to chyba efekt uboczny niemieckiego. Nie postrzegam tego języka, jako języka, który znam.

Oprócz tego mam życie, nielingwistyczną nawet ciekawą pracę i sporo innych zainteresowań :). Od kilku już lat bardzo interesuje mnie kwestia efektywności w nauce, ale też produktywnego zarządzania czasem oraz wiele tematów z pogranicza lingwistyki i kognitywistyki. Szczerze, mam już dość uczenia się języka bez wyraźnych efektów. Uczę się języków by ich używać, a nie tracić kolejne lata na chodzeniu na kursy, po których dukam jedynie kilka zdań.

Moje miejsce

Wcześniej ten blog miał charakter emigrancki. Mieszkałam w Niemczech czterokrotnie (Berlin, Turyngia, 2 razy Kolonia). W tym roku na stałe mieszkam już w Gdańsku i bardzo lubię to miasto :).

Kontakt do mnie

Czujesz potrzebę kontaktu? Chcesz zadać jakieś pytanie językowe lub nie? :) Znajdź mnie na Facebooku lub napisz maila:  lili.z.notatnikiem@gmail.com

20 językowych faktów o mnie:

  1. Uczę się rosyjskiego ze względu na wszystkich świetnych ludzi w Ukrainie, Kazachstanie, Kirgistanie czy Gruzji. Prawie nie znam Rosjan, i nigdy nie byłam w Rosji.
  2. W pracy często mówię po niemiecku, angielsku i czasami po hiszpańsku.
  3. Bardzo podoba mi się brytyjski accent, ale w Wielkiej Brytanii byłam tylko raz w życiu – w Bournemouth.
  4. Mam słabość do książek o jezyku oraz do testowania nowych metod nauki języków obcych (lubię nowinki techniczne i wyzwania).
  5. Nie lubię duolingo.
  6. Nie jestem lingwistką, ani panią nauczycielką, choć zdarzyło mi się skończyć drugie studia lingwistyczne oraz  dorabiać i tandemować jako drugie. Uczyłam nawet polskiego jakiś czas. Tandemy są świetne!
  7. Najpiękniejszy język świata: turecki. Bez dwóch zdań.
  8. Najbardziej romantyczny język: portugalski brazylijski.
  9. Ulubiona litera: ø (skandynawskie),  Ï  (francuskie) oraz İ (tureckıe).
  10. Najmniej ulubiona litera: ¿  oraz rz (obie nie mają sensu, ale trzeba z nimi żyć).
  11. Ulubiony alfabet: IPA i Hangul (jest prześliczny).
  12. Najlepszy język do czytania: francuski (prasa i literatura) i niemiecki (literatura naukowa i prasa, wszystkie niemieckie gazety są 4 razy grubsze od polskich).
  13. Najbardziej żałuję że nie znam: francuskiego.
  14. Język zjednujący najwięcej przyjaźni (wg mnie): hiszpański!
  15. Język, który wywołuje skrajnie sprzeczne emocje (u mnie): niemiecki (od miłości do nienawiści) oraz hebrajski (nie znam, ale to dziwna mieszanka fascynacji i rezerwy).
  16. Język, w którym obsługujesz google: hiszpański
  17. Ulubiona piosenka jest w języku: portugalskim.
  18. Liczba klawiatur zainstalowanych na komputerze: 8. (Ok, kilka zainstalowałam, by napisać ten tekst).
  19. Co najbardziej rozbudza miłość do konkretnego języka (u mnie): książki! (niestety nie muzyka, bo nie umiem śpiewać!)
  20. Marzę, by nauczyć się jakiegoś języka azjatyckiego, podobają mi się chiński i koreański.

Lili

Koniec języka za przewodnika.