Jakim jesteś uczniem: leniwym, zadaniowym czy zajętym?

„Od pierwszego stycznia będę uczyć się języka x-skiego codziennie”- mówi znajomy! Ho ho ho! Myślę „ambitnie”, ale czy myślałeś o ty, co zrobić żeby po miesiącu nie rzucić tego w chol*rę? Drogi Czytelniku, Czytelniczko, zanim zabierzesz się do roboty, przeczytaj, którym z 3 typów uczniów jesteś: leniwym, zadaniowym czy zajętym. Dowiesz się jak się uczyć zgodnie z własnymi preferencjami i wytrwać!

Uczymy się języka, czyli jesteśmy uczniami.

Nie ważne czy mamy 20, 30 czy 60-lat. Intuicyjnie wiemy jednak, że uczeń uczniowi nie równy. Przedstawiam wam moją typologię trzech rodzajów uczniów, których odróżnia od siebie … planowanie nauki.  Oczywiście jest nieco uproszczona, ale mam nadzieję, że Was zainspiruje do poszukiwania metod, które lubicie :)!

[używam wersji męskiej „uczeń”, z wygody, aby ten tekst nie był aż tak długi. Dziewczęta! Was oczywiście też mam na myśli]

1. Uczeń leniwy, czyli lazy learner

Pojęcie robi furorę w społeczności poliglotów i lingwofilów. Co to w ogóle znaczy?

Jeśli myślisz, że leniwy uczeń nie uczy sie wcale, to jesteś w błędzie.

Leniwy uczeń uczy się tylko tego co lubi i co sprawia mu przyjemność. Nie obchodzą go oceny, wyniki, testy i certyfikaty. Nie ma planu ani celu swojej nauki. Obchodzi go, że dzięki językowi obcemu zrozumie serial, pogada sobie ze znajomymi np. z pracy lub z UK-eja, pogra w grę komputerową, pośpiewa sobie karaoke w języku obcym, albo przetłumaczy napisy do telenoweli. Język traktuje jako narzędzie do osiągnięcia przyjemnych celów.

Z tego opisu wydaje się, że nie jest on aż taki leniwy. Przecież się uczy! Oczywiście, że nie.

Leniwy uczeń uczy się INACZEJ.

Leniwi uczniowie, gdy tylko odkryją, że nie muszą uczyć się z książek, z czasem stają się mistrzami w metodach alternatywnych.

Typowe teksty leniwego ucznia:

ja się w ogóle nie uczyłem, ale jak pojechałem do Norwegii to od razu zaczęłem mówić”  lubią język, którego się uczą i nie postrzegają swoich metod jako naukę

„ja się nauczyłem angielskiego, bo grałem w gry”, „nie uczyłam się hiszpańskiego, po prostu oglądałam telenowele jak byłam małą” – uczą się języka przy okazji innych leniwych czynności, które lubią np. z gier komputerowych, oglądania seriali i telefonowel, śpiewania piosenek w innym języku

nie chce mi się uczyć” – sięgają do książek niechętnie lub gdy muszą (w szkole, na kursie, lektoracie), poniważ siedzenie w książkach kojarzy im się z nauką, zresztą po co zakuwać, skoro można sprawdzić w słowniku, albo zapytać Chrisa (lub kogoś innego znajomego) na messangerze „jak to powiedzieć”

Duolingo jest w porzo, ale patrz, znasz tę aplikację, to jest super, słuchasz sobie podcastów, jak radio, tylko że po niemiecku i powoli...” – lubią korzystać z aplikacji w telefonie do nauki języka, bo używanie aplikacji jest przyjemne i nie kojarzy im się z „uczeniem się” (na pewno wiedzą co to jest Duolingo, słyszeli o Memrise, albo innych fiszkach, czasami słuchają sobie podcastów w wolnej chwili)

„przeczytaj sobie Harrego Pottera po francusku, super jest” – oczywiście, Harry Potter jest najlepszy w nauce języków obcych. Nikt mu nie powiedział, że to poziom B1/B2-C1 (zależy który tom), ale to nie ma dla niego znaczenia, i tak go przeczyta

a wiesz o czym śpiewa Rammstein, nie uwierzysz” – muzyka i tłumaczenie tekstów ulubionych zespołów to świetna motywacja; leniwy uczeń nierzadko jest konkretnym nerdem w niektórych tematach, a język pomaga mu rozszerzać i zdobywać wiedzę (np. uczy się francuskiego, żeby oglądać rajd Paryż-Dakar, albo niemieckiego dla meczy Bundesligi)

„jest taka grupa na fejsie, weź się zapisz, fajna jest, włoskiego się tam ludzie uczą” – udzielają się na fejsbóku w grupach, w których mówi się w innych językach, często działają na nerwy uczniom zadaniowym, bo „zawsze wiedzą lepiej co działa a co nie”

„no dobra, ja do nich zagadam, miałem szwedzki w liceum” nie mają problemu, żeby rozmawiać z cudzoziemcami w języku obcym, którego twierdzą, że nie znają. Mówią z błędami, bo im wolno, przecież się go nieuczą; praktyce, szybko wspinają się na wyżyny, bo nie mają bariery w mówieniu

„a znasz ten kanał na youtube” – wolą youtube od książek do gramatyki – tam wszystko jest

ten kurs jest beznadziejny, musimy przychodzić na 7:00 rano! jak ja mam o tej porze myśleć?” – trudno ich przekonać do tradycyjnych metod, ale szybko podchwytują nowinki (aplikacje kursy itd.), które z nauki języka czynią zabawę

„pojedź do Włoch na Erasmusa, poznasz jakiegoś Włocha i od razu się nauczysz” / „jedź na wolontariat” – wolą towarzystwo osób mówiących w języku, w którym chcą mówić. To fani imersji językowej, a ta metoda jest wyjątkowo skuteczna

a może spróbuj tandemu” – tak, każda metoda, która obejmuje niestresujące metody, w których są ludzie, jest dla leniwego ucznia idealna

a myślałaś o kursie językowym za granicą” – to przecież oczywiste, za granicą uczysz się szybciej!

 

Czy językowe lenistwo jest złe? Oczywiście, że nie.

W tym braku planu i chaosie jest metoda. Co więcej, jest to metoda skuteczna! Bardzo przypomina naturalne metody uczenia się dzieci, które przecież nie siedzą przy książkach, ale chwytają język w locie, pytając, robiąc błędy i dobrze się bawiąc.

Leniwy uczeń to taki językowy berbeć, który uwielbia odkrywać świat w nowym języku i dobrze się przy tym bawi. 

Minusy?

Takie osoby mają problem z podchodzeniem do certyfikatów, egzaminów i uczestniczeniu w systemie nauki sformalizowanej. Mogą się trochę zdemotywować niższą oceną lub wynikiem.

To jedna nic nie szkodzi, ostatecznie nierzadko te niepoukładane metody prowadzą ich do wysokiego poziomu językowej płynności.

Jeśli jednak będą chciały zdać jakiś certyfikat lub egzamin, będą musiały zastosować którąś z metod „ucznia zadaniowego.

Czujesz, że masz w sobie duży pierwiastek leniwego ucznia? Nic prostrzego, zacznij kopiować jego metody i osiągaj językowy sukces! Uczyń z tego plan na przyszły rok! Przestań się „uczyć”, rób to co lubisz tylko zacznij to robić w języku, którego się uczysz. Pomyśl o tym, jak możesz zastosować językową imersję.

Jeśli jednak już uczysz się w jakiś sformalizowany sposób (kurs, lektorat, szkoła), włącz metody leniwego ucznia do swojego wolnego czasu. Traktuj kurs jako uzupełnienie twojej nauki.

Jesteś typem ucznia, kóry świetnie sobie radzi samodzielnie, korzystaj ze swojego talentu! 

2. Uczeń zadaniowy, goal-setting learner, achiever

Uczeń zadaniowy to przeciwność leniwego.

Uczeń zadaniowy traktuje naukę jak zadanie, jest nastawiony na osiągnięcie celu. Żeby go osiągnąć, trzeba dobrego planu, materiałów, struktury i regularnej codziennej nauki. Taki uczeń wie, że bez pracy nie ma kołaczy, a nauka języka oznacza pracę. Trzeba się do tego dobrze przygotować i koniecznie zaplanować. Kursy językowe i nauczyciel to świetna pomoc w osiągnięciu celu.

Takiego ucznia też można rozpoznać po tym co mówi:

  • zamierzam zdać certyfikat za pół roku”, kiedy dokładniej go zapytać, okaże się, że już by się zapisał, ale termin zapisów będzie dopiero za 4 miesiące, na pewno ma już jednak jakieś materiały z testami próbnymi oraz konkretny plan, czego będzie się uczyć w którym miesiącu
  • „mogę Ci polecić tą panią do której chodzę na korepetycje” / „a sprawdzałaś italki? Tam możesz umówić się na lekcję z nauczycielem z innego kraju i to kosztuje grosze”– uczeń zadaniowy nie boi się korzystać z pomocy innych. Uważa, że dobry nauczyciel to połowa sukcesu, bo uczy tego co trzeba, robi to zgodnie z planem, tak, że nic nie zostanie pominięte, a do tego świetnie motywuje.
  • uczę się w tandemie, ale tylko dla konwersacji” – nauka niesformalizowana np. tandem to dobra metoda. Jednak uczeń zadaniowy dokładnie wie po co to robi, mianowicie, żeby ćwiczyć konkretną umiejętność tzw. skill. Innych skillów będzie uczyć się inaczej, np. pisanie z korepetytowem a słuchanie z podcastami.
  • moge Ci polecić tę książkę do gramatyki, ona jest najlepsza na tym poziomie” – nie oszukujmy się, uczeń zadaniowy najpewniej wypytał już wszystkich o najlepszą książkę i z tej właśnie sam się uczy. Ewentualnie korzystał z kilku i samodzielnie wybiera najlepszą, poleca to co uważa za najskuteczniejsze lub to co sam przetestował
  • Duolingo to taka tam apka dla lamusów, wolę Anki” – aplikacje są w porządku, bo ułatwiają naukę. Uczeń zadaniowy jednak doskonale wie czego chce się uczyć (np. przerabia podręcznik, uczy się rzeczy z korepetycji albo kursu, przerabia testy do matury/certyfikatu/ egzaminu), a aplikacje, których zawartości nie zna są dla niego zbyt nieprzewidywalne. Sam dyktuje warunki. Woli program do fiszek Anki, bo przede wszystkim może je sobie tam ustawiać samodzielnie. Uczy się tego co chce.
  • no, poważnie myślę o emigracji, a w Szwecji bez szwedzkiego dobrej pracy nie znajdę” cele ucznia zadaniowego są ISTOTNE. Gdy ci o nich opowiada często musisz usiąść i patrzeć na niego z podziwem. Często są „grube” i związane z życiowym planem takiej osoby: egzamin na studiach (muszę poprawić średnią do stypendium), emigracja zarobkowa („nie chcę pracować na zmywaku”), poprawienie swoich zarobków poprzez zmianę pracy wymagającej języka (np. w księgowości lepiej płacą z niemieckim), kariera naukowa („w mojej dziedzinie najlepsze publikacje są po francusku”) lub certyfikat („jak chcesz studiować w Niemczech potrzebujesz zdać DAF”). Czasami takie cele są po prostu urocze np. „chciałabym rozmawiać z wnuczkiem, bo on nie zna polskiego”. Łączy je jedno – są dla ucznia zadaniowego bardzo ważne, dzięki nim żadne wyzwanie językowe nie jest im straszne.
  • „może pojadę na kurs językowy do Hiszpanii? albo do pracy na wakacje?” – uczeń zadaniowy myśli o tym jak efektywnie się uczyć. Wie, że imersja po prostu działa i pozwoli mu szybciej osiągnąć cel, stara się włączyć ją jakoś w plan swojej nauki.
  • nie wiem, chyba jestem teraz na Plateau” – efekt Plateau (pisałam o nim tutaj) dotyka przede wszystkim osoby, które mają ambitne cele i poświęcają dużo swojej energii na ich osiągnięcie. Zdarza się, że się wypalają. Zwłaszcza po miesiącach intensywnej nauki, czują się zmęczeni językiem, potrzebują przerwy. Żeby do tego nie doszło, powinni częściej sięgać po metody leniwego ucznia, aby odzyskać radość z nauki.
  • W tym miesiącu skupię się na mówieniu” – oczywiście, uczeń zadaniowy ma plan na każdy miesiąc
  • polecam Ci kurs wakacyjny, naprawdę można sobie wszystko szybko powtórzyć i się rozgadać” – uczeń zadaniowy wybiera metody, które są skuteczne. Codzienna nauka jest skuteczna, a kurs wakacyjny jest zewnętrznym motywatorem, który pomoże osiągnąć mu sukces.
  • „uczę się od roku, ale jeszcze nie mówię”/ „muszę się więcej uczyć to wtedy zacznę mówić” – czasami uczniowie zadaniowi wpadają w pułapkę książek i zapominają, że aby mówić, trzeba mówić, a nie siedzieć w ksiażkach. Czasami są na początku swojej drogi i jeszcze nie dokońca wiedzą jak zaplanować swoją naukę. Nie ma w tym nic złego, jeśli mają plan jak rozprawić się z tym problemem. Nierzadko tacy uczniowie planują sobie konkretny miesiac na „rozgadanie” i wtedy korzystają z pomocy kursu, konwersacji zorganizowanych lub korepetytora, albo jadą do innego kraju, by mówić częściej.

Czujesz w sobie pierwiastek ucznia zadaniowego?

Wróżę Ci wiele sukcesu. Najpewniej masz duże predyspozycje by świetnie sobie radzić z certyfikatami, egzaminami i to mogę być cele, które pomogą ci osiągnąć cel. Pamiętaj jednak, że regularne siedzenie z książkami to jedno, ale korzystanie z metod leniwych uczniów uchroni Cię przed efektem Plateau.

A może przemawiają do Ciebie metody ucznia zadaniowego, ale nie wiesz jak zabrać się do zaplanowania tej całej nauki i sądzisz, że brak Ci doświadczenia?

Pamiętaj, że siłą ucznia zadaniowego są dwie cechy: ISTOTNY CEL oraz SYSTEMATYCZNOŚĆ. Jeśli chcesz być tak samo skuteczny jak uczeń zadaniowy, musisz być jak czołg. Codziennie iść przed siebie do wyznaczonego celu. Wiedz czego chcesz i szukaj metod, które pomogą Ci to osiągnąć.

Dobrą radą dla ucznia zadaniowego, który jest dopiero na początku swojej ścieżki jest po prostu wybranie sobie dobrego podręcznika do samodzielnej nauki (max. dwóch) i uczenie się z niego, póki się nie skończy.

W miarę nauki, taki uczeń zwykle odkrywa czego mu brakuje i czy potrzebuje kursu/nauczyciela lub innych materiałów, a może kursu wakacyjnego. Czasami może odkryć, że metody ucznia leniwego bardziej mu odpowiadają.

Zacznij od wyznaczenia sobie celu (co, po co, do kiedy) wyznaczyć sobie cel oraz stałe godziny nauki.

 

3. Uczeń zajęty, busy learner

Według mnie to najgorszy rodzaj ucznia, bo nie chce, by ktokolwiek go przekonywał.

Uczeń zajęty mówi, że chce nauczyć się języka, albo najlepiej dwóch lub trzech, ale na słowach się kończy. Nie ma planu nauki i nie zastanawiał się nad tym, jak i kiedy uda mu się wcisnąć naukę języka w swój napięty plan dnia. Uczeń zajęty nie ma czasu na korzystanie z metod ucznia leniwego, ma ważniejsze rzeczy do roboty. Kiedy zapisuje się na kurs językowy, regularnie nie przychodzi, zwykle z ważnych powodów. Nie zawsze ma czas na odrabianie prac domowych, zwykle przekłada terminy testów. Nie prowadzi kalendarza z planem dnia, a jeśli prowadzi nie planuje czasu na naukę. Czasami kolekcjonuje materiały do nauki, z których potem się nie uczy. Twierdzi, że uczy się jakiegoś języka od 5 lat i nadal go nie zna. Szuka winy za tę sytuację w innych, ale nie w sobie. Trudno mu powiedzieć, że nie zamierza się uczyć tego języka naprawdę. Przez lata powtarza jak bardzo chce i niewiele nie robi, by to zmienić.

To taki trochę przypadek, któremu trudno pomóc, jeśli nie pomoże sobie sam.

Uczeń zajęty nie osiągnie sukcesu, póki nie zmieni swojego podejścia do nauki. Jest nadzieja dla ucznia zajętego, ale tylko gdy zmieni swoje priorytety.

Aby uczeń zajęty mógł osiągnąć sukces, powinien ewoluować w kierunku ucznia leniwego lub zadaniowego.

Co takiego robi uczeń zajęty?

  • „mam niemiecki od gimnazjum i umiem powiedzieć Ich bin nicht vorbereitet„, (czyli „jestem nieprzygotowany”). Nie uczy się poza lekcją i dziwi się, że nie umie. Szuka winy w innych a nie w sobie.
  • „zapłaciłem za kurs, więc tam mnie nauczą” – liczy, że nauczyciel zastąpi go w nauce i ze zdziwieniem odkrywa, że to tak nie działa. Nauczyciel wskazuje drogę, a uczeń powinien nauczyć się sam.
  • „przerobiłam kilka rozdziałów Supermemo” – uczeń zajęty ma słomiany zapał, kilka lekcji to maks co może zrobić samodzielnie, a potem brakuje mu motywacji, mimo że naprawdę „chce się nauczyć”, to brak mu regularności i systematyczności, chce wszystko od razu; zamiast się uczyć . kolekcjonuje nowe materiały, mając nadzieję, że będą skuteczniejsze, ale znów przerabia tylko trochę i je porzuca
  • „ja mam taki plan dnia, że gdzie ja mam wcisnąć ten czas na naukę, ciągle się zmienia” – uczeń zajęty nie planuje, a nawet jeśli, uważa, że swojego planu nie może zmienić tak, aby znaleść czas na naukę
  • „wiesz, jak ma się dzieci to nie ma czasu na nic, żyjesz od karmienia do karmienia” – uczeń zajęty zawsze ma dobrą wymówkę do nauki języka, zwykle taką, którą trudno podważyć. A mimo wszystko nadal twierdzi, że chce się nauczyć języka. Od 5 lat. Nierzadko żyje fikcją i wyobrażeniem, że „kiedyś” ten czas na naukę sam się znajdzie. W praktyce jednak, nie podejmuje żadnych kroków, żeby lepiej zarządzać swoim czasem. [Oczywiście nie krytykuję tutaj karmiących mam – to tylko przykład. Chodzi jedynie o bycie ze sobą szczerym. Warto podjąć wtedy decyzję np. w 2018 nie uczę się języka bo mam inne priorytety, nauka będzie moim priorytetem w 2019. Jeżeli jednak nie chcesz tego powiedzieć, zacznij działać, by sytuację zmienić. Poszukaj pomocy innych, tak by znaleść czas na stałe godziny nauki minimum 3 razy w tygodniu. Lepiej zrezygnować z myślenia życzeniowego i podjąć kroki by takie życzenie stało się prawdą. Jeżeli to nie możliwe, to lepiej odpuścić.]
  • „uczyć się codziennie? Nie mam czasu!” – uczeń zajęty nie traktuje nauki języka jako swój priorytet, mimo, że wystarczyłoby, by uczył się 3 razy w tygodniu, aby zobaczyć rezultaty
  • „jutro się pouczę dłużej” – w praktyce jutro nie uczy się tyle ile by chciał np. 3 godzin. Później ma wyrzuty sumienia i czuje sie zniechęcony, że jego nauka nie posuwa się dalej do przodu. W dalszej perspektywie może zupełnie zniechęcić się do nauki języka, bo wciąż ma wyrzuty sumienia, że za mało robi, a „ten podręcznik” to powinien był przerobić w tydzień. Metodą na ucznia z tą wymówką jest motywacja zewnętrzna np. lekcje z korepetytorem, który nie przekłada zajęć lub określenie sobie celów z coachem językowym. Warto też uświadomić sobie fakt, że podręczników nie przerabia się w tydzień…

Na pewno każdy z nas spotkał kiedyś ucznia zajętego. Ja sama byłam kiedyś takim uczniem, twierdząc, że w szkole beznadziejnie uczyli nas angielskiego i nie zamierzam się go uczyć (nauczyłam się angielskiego dopiero po skończeniu studiów).  Podobnie uczyłam się też innych języków, ale bez realnych rezultatów, bo zawsze miałam „ważniejsze rzeczy”. Naprawdę realnie chciałam się nauczyć języka, kupowałam materiały, ale nie poświęcałam wystarczająco czasu by z nich się uczyć. Do tej pory mam całe półki książek do różnych języków, których „chciałam” zacząć się uczyć, ale nie spełniały moich oczekiwań.

Ot, miałam nierealne oczekiwania. Sam zakup podręcznika nie sprawi, że będę umieć język. Świat z Matrixa, gdy można „wgrać komuś umiejętność prosto do głowy” jeszcze nie nadszedł.

Czujesz, że jesteś ucznniem zajętym? Nie przejmuj się. Jest nadzieja, ale powinieneś zainspirować się metodami metodami ucznia leniwego lub zadaniowego.

Uczeń zajęty powinien wykształcić sobie dobre nawyki, przede wszystkim systematyczności i regularności, nie odkładania na później. Może Ci pomóc w tym moje wyzwanie 3 x 3, które skupia się przede wszystkim na kształceniu regularnego nawyku.

Pomocne może być ustalenie celu (tak jak uczeń zadaniowy) albo znalezienie ciekawego hobby w języku (uczeń leniwy), warto zacząć planować swój tydzień (tak jak uczeń zadaniowy). Motywujące są językowe wyzwania (stanowią konkretny krótkoterminowy cel np. nauka codziennie przez miesiąc i można zainspirować się innymi osobami, które również się uczą) albo nagrodę (po dwóch miesiącach regularnej nauki robię tydzień wakacji).

Który uczeń najskuteczniej się uczy?

Według mnie rozsądna mieszanka ucznia leniwego z uczniem zadaniowym gwarantuje najszybszy językowy sukces. Niestety, najmniej skuteczny jest uczeń zajęty. Choć dużo mówi o swoich chęciach, osiągnie sukces dopiero, gdy zacznie się uczyć regularnie i zadba o swoją motywację.

Oczywiście to bardzo uproszczony podział. Na pewno można wyróżnić jeszcze kilka innych rodzajów uczniów (np. uczniowie seniorzy/ uczniowie dzieci, którzy preferują zupełnie inne metody). Mam nadzieję, że ten tekst da Wam trochę do myślenia i pomoże lepiej wam zrozumieć jakie metody nauki są dla Was :).

 

A Ty jakim uczniem jesteś? A może jesteś mieszanką, któregoś z tych typów?

 

 

 

 

Foto: Festival CulturaDigital.Br 

Lubię uczyć się języków i chciałabym znać ich kilka płynnie. Fascynują mnie wszystkie tzw. tricki językowe, czyli co można robić, by nauka była skuteczna i przyjemna jednoczeście. Tutaj piszę o tym jak zabrać się do nauki samodzielnie, jak zmienić swoje podejście do nauki języka. Najczęściej o językach europejskich tzn. niemiecki, hiszpański i angielski. Piszę, by motywować do nauki! Jeśli podoba Ci się tutaj, koniecznie polub mój profil na fejsbóku, żeby nie przegapić kolejnego postu :)!

  • Jakub Bociański

    Dziękuję. To chyba jeden z najważniejszych artykułów jaki przeczytałem bo dopiero on uświadomił mi dlaczego uczę się języka tyle lat i się nie nauczyłem. Typowy uczeń zajęty. Dałaś mi nadzieję na zmianę. Dziękuję CI bardzo :-)
    Pozdrawiam – marzyciel.

    • Jakub! Dziękuję Ci za komentarz! Mam nadzieję, że taka refleksja tylko zachęci Cię do zmiany metod :)! Trzymam kciuki! Wkrótce będę pisać trochę więcej o tym jak zostać uczniem zaplanowanym, zachęcam do czytania :)

  • Ja chyba jestem tym uczniem zadaniowym;) aczkolwiek wkrada sie domieszka zajętego :)

  • Gocha

    Zawsze myslalam,ze jestem uczniem leniwym a tu okazuje sie,ze jestem uczniem zajetym🙈i tak od parunastu lat jesli chodzi o angielski akurat.Dziekuje za ten tekst.

  • Jak to Harry Potter jest na poziomie B1/B2-C1? No to piękną sobie lekturę wybrałam jako ktoś nawet nie w połowie poziomu A1 :D